Dlaczego wysyłanie CV nie ma sensu?
Postanowiłam napisać ten wpis w odpowiedzi na to, co napisał Maciej Budzich o Radku Karbowskim, który świetnie wykorzystuje media społecznościowe do znalezienia pracy.
Uważam, że to, co robi Radek, pokazuje, że mimo małego doświadczenia zawodowego i tego, że mieszka w małym mieście, jest kreatywny i umie sie przebić. Zamiast wysyłać maile z CV-ką i czekać na telefon, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i sprawić, by to za nim pracodawcy „biegali”.
Jak to zrobił ? Otóż stworzył bardzo prostą stronę internetową „pracechce.pl”, gdzie umieścił wszelkie potrzebne informacje: jakie ma doświadczenie i jakiej pracy poszukuje. Za pomocą Facebooka i znajomych zrobiła się z tego kampania wirusowa – ludzie widząc fajną inicjatywę zaczęli dzielić się jego linkiem i obecnie informacja o Radku pojawia się w różnych serwisach internetowych. Co więcej, w ciągu paru dni od opublikowania strony internetowej, Radek został już zaproszony na kilka rozmów. Brawo!
To pokazuje, że narzekanie typu „nie ma dla mnie pracy” oznacza nic innego jak lenistwo i brak własnej inicjatywy.
I powiem więcej: ja dostaję kilkadziesiąt maili dziennie z CV-kami, a coś konkretnego, co przykuwa moją uwagę dostaję może raz w miesiącu.
Dlaczego tak się dzieje? Bo ludzie nie myślą, co robią – nie zastanowią się, jak zaimponować pracodawcy.
Jeśli pracodawca dostaje kilkadziesiąt takich samych maili dziennie, to trzeba coś zrobić, by nasz był inny!
Poza tym, trzeba też pamiętać, że umowa o pracę to umowa, która zakłada pewne korzyści dla obu stron: pracodawcy i pracownika. Pracownik ma wiedzę i umiejętności, które pracodawcy mają pomóc w funkcjonowaniu i rozwoju firmy, a pracownik w zamian dostaje wynagrodzenie. Obie strony mają więc być zadowolone.
Dlaczego więc tak wiele osób nie potrafi wykazać konkretnych korzyści dla pracodawcy ??
Przytaczam kilka podstawowych błędów ludzi w staraniu się o pracę:
- wysłanie maila do sekretariatu lub do handlowca, zamiast do konkretnej osoby, która rekrutuje (pozyskanie takiej informacji nie wymaga wielkiego wysiłku...)
- wysłanie pustego maila z załącznikiem „cv.doc” - nic więcej - żadnego wstępu, NIC, ot pusty, bezosobowy mail
- „szukam pracy jakiejkolwiek” - brak informacji o poszukiwanym stanowisku
- doświadczenie zupełnie nie związane z pożądanym stanowiskiem (nawet jeśli po studiach nie chcemy pracować w zawodzie wyuczonym, to przecież można zrobić jakiś kurs czy staż, które dadzą nam podstawy tego, co naprawdę chcemy robić)
- niezapoznanie się z działalnością pracodawcy – rozmowa telefoniczna wygląda mniej więcej tak „a jak nam Pan może pomóc?” i odpowiedź: „no wie Pani, ja nie wiem co Wy robicie, ale może by się dla mnie znalazło coś do roboty”
- list motywacyjny w treści długiego maila, który stanowi pieśń pochwalną na własny temat, a nie ma nic o korzyściach dla pracodawcy
Apel do ludzi szukających pracy:
kiedy następnym razem będziecie wysyłać swoją aplikację, przemyślcie sobie w jaki sposób możecie pomóc firmie pracodawcy w rozwoju i myślcie o sobie jak o inwestycji dla pracodawcy, która musi się mu zwrócić.
Zobaczycie, że pracodawcy zaczną na Was patrzeć zupełnie inaczej.
Twoja kolej
Czy znasz podobne historie, gdzie dzięki wykorzystaniu Internetu ktoś dostał pracę ? A może sam coś takiego zrobiłeś ? Podziel się z nami w komentarzach pod tym wpisem!
Chcesz wiedzieć więcej o marketingu i promocji własnego wizerunku ? Połącz się ze mną na Twitterze i zostań naszym fanem na Facebooku.
Podobne wpisy:
- Jak założyć konto firmowe na Facebooku?
- Na czym polega marketing na Facebooku?




Komentarze (9)